3.Jake
Teoretycznie powinienem był pouczyć się do
zapowiedzianej kartkówki, ale jakoś nie mogłem się do tego zebrać. Niezbyt
interesowała mnie planimetria, a już tym bardziej to jak znajomość sinusów
pomoże mi w obliczeniu pola figury.
Czy ktokolwiek poza nauczycielami (a i
tego nie jestem pewien) to rozumie?
Poza tym jeżeli stoisz między wyborem
imprezy i hektolitrów wódki a matmą, to odpowiedź jest oczywista.
W ten oto sposób znalazłem się w starym
magazynie na przedmieściach, gdzie śmierdziało alkoholem i moczem. Ktoś
skombinował głośniki i puścił jakiś techno łomot, który niemal trząsł wszystkim
dookoła.
-Jake! – Katie zarzuciła mi ramiona na
szyję i roześmiała. Musiała już być pod wpływem czegoś mocniejszego, bo jej
źrenice były ogromne.
-Cześć, Myszko – odparłem, a raczej
odwrzasnąłem. Objąłem ją mocno. – Jak tam?
-Masz ochotę na skręta?
-Mam ochotę na wódkę!
Fanem alkoholu byłem ogromnym, a papierosy
paliłem jak smok, ale u diabła – narkotyków nie tknę, nawet jeśli to marihuana.
Resztki mojego rozumku mi na tonie pozwalały.
-Ooookej… – Odwróciła się do kogoś obok
nas i wtulając się w niego zaszczebiotała: – Mój najlepsiejszy przyjaciel chce
podjebać ci piciu. – Zabrała mu butelkę z przezroczystym napojem bogów i podała
mi. Bez większych oporów upiłem kilka
łyków.
-A jak było u panny Smith? – spytała.
-Zajebiście!
-A jaki jest jej facet?
-Oddałbym lewe jajo, żeby go przelecieć –
stwierdziłem. Rzeczywiście tak było. Chociaż Gabriel raczej nie był w moim
guście, bo wolałem brunetów i to krótko ostrzyżonych, a on miał długie, jasne
włosy, to rozpuszczałem się na jego widok. Ilość moich erotycznych fantazji
podczas obiadu mogłaby być scenariuszem gejowskich porno przez najbliższych
dziesięć lat.
-Aż taki dobry?
Pokręciłem głową.
-Ma boską twarz, ale już wszedł w wiek lat
trzydziestych, co oznacza mniej zadbane ciało. Ma lekki brzuszek i niezgrabny
tyłek, ale nadrabia to słodkimi rumieńcami.
-Nie każdy gość po trzydziestce ma
brzuszek.
-Racja. Poza tym nie winię go. Anne gotuje
tak bosko, że gdybym miał okazję jeść jej potrawy codziennie to wyglądałbym
teraz jak zapaśnik sumo.
Katie roześmiała się, ale z drugiej
stronie po blancie śmiała się cały czas. Nietrudno było ją wprowadzić w taki
stan. Wystarczyło jej nawet placebo.
Upiłem kolejny łyk wódki, co zapiekło mnie
w przełyk.
-Czyli Gabriel Nazwisko Nieznane to dobra
dupa, tak?
-Gabriel Dawson, zajebista dupa mimo, że
podstarzała – skwitowałem i znów się napiłem. – Dlaczego my w ogóle o tym
gadamy?
-Powinniśmy się urżnąć! – zawołała Katie i
znów się roześmiała.
-Nie, nie, nie… Jutro mam szkołę –
oznajmiłem. – Obiecałem Anne, że tego roku nie zawalę. Posiedzę tylko godzinkę
i się zwijam.
Katie nie oponowała. Wiedziała, że byłem
wdzięczny Anne za to jak mi pomagała i broniła przed homofobię
rozprzestrzenioną w mojej szkole. Niestety tak niefortunnie trafiłem, że przez
liczne gnębienie w ogóle się tam nie zjawiałem. Dopiero Anne postawiła mnie
jakoś do pionu. Pomogła mi nadrobić zaległości w szkole i w pierwszej klasie
liceum załatwiła nauczanie indywidualne, dzięki czemu mogłem nadrobić trzy
poprzednie lata. Dopiero teraz w klasie maturalnej musiałem wrócić do szkoły i
gnębienie znów się zaczęło, ale nie było aż tak źle. Czasem tylko ktoś rzucił
we mnie papierkiem lub nazwał ciotą. Nic nie przeszkadzało mi się w skupieniu
na nauce poza lenistwem i zakorzenioną nienawiścią do ludzi w szkole, ale z tym
ostatnim obiecałem sobie poradzić.
Dlatego też przetańczyłem godzinkę,
wypiłem pół litra wódki i oznajmiłem grzecznie, że wracam do domu, bo jutro mam
mieć test z matmy. Parę osób się ze mnie ponabijało – w końcu, kto za priorytet
obierze sobie pola figur geometrycznych zamiast kolejne pół litra.
Decyzja jednak została podjęta i jako
uparty licealista ruszyłem do domu. Nawet obrałem sobie skrót do domu – mało
uczęszczany – i miałem zamiar zdać to wszystko chociaż na dwóję. Niestety taka
a nie inna droga okazała się okropną możliwością, bo natrafiłem na najgorszych
homofobów jacy kręcili się w mieście. Niefortunnie chodzili do mojej szkoły –
ba! Ich rodzice byli na tyle bogaci, że mogli sobie pozwolić na bycie takimi
skurwielami. Potrafili stłuc człowieka kijem od golfa wartym więcej niż moje
mieszkanie – co mi się zdarzyło i mimo interwencji Anne wyszli za kaucją.
Tym razem może nie mieli kijów, ale za to
posiadali przewagę liczebną. Jak tylko zobaczyłem ich mordy, wiedziałem, że
dobrze się to nie skończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz