Prolog

Gdy tylko zobaczyłem Gabriela, wiedziałem, że to on! Przeuroczy syn mojego nowego ojczyma jest wszystkim tym, czego chcę.
No, ale od początku. Ten oto elektroniczny dziennik, którym dysponuję, nie jest czymś, co prowadzę z własnej woli. Który normalny facet ma pamiętnik? Nie cierpię pisać (taka wzmianka, dla mojego kochanego psychiatry).
Otóż mam dwadzieścia jeden lat i nazywam się Caleb  Swan. Od urodzenia mieszkam w Ameryce, a od przyszłego roku zaczynam drugi rok nauki, jako student inżynierii. Marzyła mi się fizyka kwantowa, ale cóż, nie mogę mieć wszystkiego.
Moja kochana mamusia – to nie sarkazm, doktorku – wyszła za mąż za Polaka. Ogółem nie mam nic do ludzi, biały, czarny, żółty, zielony, hetero, bi itd. No ale ten facet to jest, cholera, homofob no!
A ja zdecydowanie wolę facetów.
Tak więc ten cymbał wysłał mnie do Ciebie, doktorku, bo przecież „to można leczyć, Sophie” – tak ten ciołek powiedział! Jakby mu to przeszkadzało! Ja nawet z nimi nie mieszkam!
Zgodziłem się ze względu na mamę. Bydle zagroziło rozwodem. Ta, już ja mu dam rozwód!
Tak czy inaczej teraz, w te wakacje, ojczym uznał, że wszyscy udamy się do Polski – cymbał myśli, że znajdę sobie tam dziewczynę. To się ciołek zdziwi.
Natomiast ty doktorku, wymyśliłeś sobie pamiętnik, żebym opisał mój „ból wewnętrzny” czy coś, no i piszę. A że dałeś mi swój mail, to ci tymi moimi przemyśleniami będę spamował skrzynkę. Zaraz wcisnę magiczny guzik: załącz plik i niech cię zżera żółć od środka!


No dobra, może nie tak zaraz. Mówiłem o Gabrielu.
To syn mojego ojczyma. Szatyn o zielonych oczach, drobnej posturze i nieśmiałym uśmiechu. Jak tylko go zobaczyłem, to wiedziałem, że to on! Chłopak, którego w rodzimym mieście nie mogłem znaleźć.
Tak więc, doktorku, kończąc z moją wredotą, którą już przejrzałeś, czuję że będę miał kłopoty, więc spodziewaj się długich maili.
A co do Ciebie „kochany pamiętniczku” pogódź się, że będziesz też mailem.


Caleb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz